Wokół Wrocławia powstał jeden z największych w Polsce pierścieni podmiejskiej zabudowy jednorodzinnej. Domy są nowe, dachy duże i dobrze zorientowane, a właściciele policzyli rachunki, zanim jeszcze zaczęli szukać wykonawcy. To klient, który pyta o konkretną moc instalacji, a nie o to, czym jest fotowoltaika.
Zupełnie inaczej wygląda południe: Wałbrzych, Jelenia Góra i Kotlina Kłodzka. Wyższe położenie oznacza dłuższy sezon grzewczy i wyższe rachunki za ogrzewanie, a znaczna część domów nadal korzysta z kotłów na paliwo stałe. Tam rozmowa najczęściej zaczyna się od wymiany źródła ciepła, a fotowoltaika pojawia się jako druga w kolejności.
Zagłębie miedziowe wokół Lubina i Głogowa dokłada do tego trzeci typ klienta: pracowników przemysłu z ustabilizowanym dochodem, którzy traktują instalację jak inwestycję liczoną w latach, a nie jak zakup impulsowy.